Artykuł "Pani pradziadek to masowy morderca" (wersja rozszerzona)

In Russian 

Zachęcamy do lektury rozszerzonej wersji materiału Dymitra Wołczeka "Pani pradziadek to masowy morderca", dotyczącego ostatnich wydarzeń związanych ze sprawą projektu KARAGODIN.ORG (oryginał opublikowano na stronie Radia Swoboda)

Agata Opyrchał, tłumaczka, urodziła się w Polsce i posiada polskie obywatelstwo, od lat mieszka w Anglii. Nie mówi po rosyjsku i nigdy nie była w Rosji. Informacje o swoim pradziadku zbiera drobnymi kawałeczkami, tłumacząc rosyjskie strony internetowe za pomocą Google – Translate.

W amerykańskich i brytyjskich gazetach Agata natrafia na artykuły o Denisie Karagodinie z Tomska, który od wielu lat prowadzi śledztwo dotyczące zabójstwa pradziadka w katowniach NKWD. Zwraca się do niego z prośbą o poradę i otrzymuje nieoczekiwaną odpowiedź: „Pani pradziadek to masowy morderca”.

Denis Karagodin opowiedział Radiu Swoboda, co myśli o historii Agaty Opyrchał i jak postępuje jego śledztwo.

Powyższa wersja, w porównaniu z oryginałem, uzupełniona została o zestaw fotografii oraz odnośników do konkretnych dokumentów. Choć ma ona charakter publicystyczny, w dalszym ciągu spełnia swoją rolę dochodzeniową i jest kontynuacją śledztwa związanego z postacią naczelnika Tomskiego Miejskiego Oddziału Zarządu NKWD Obwodu Nowosybirskiego na Kraj Zachodnio-Syberyjski ZSRR – Owczynnikowa Iwana Wasilewicza, odpowiedzialnego bezpośrednio za zamordowanie Karagodina Stefana Iwanowicza.


PANI PRADZIADEK TO MASOWY MORDERCA

Historia stalinowskiego zbrodniarza i jego prawnuczki z Anglii

Tamara Greczuchin miała 15 lat, kiedy w 1938 r. aresztowali jej ojca. Zaginął on następnie w lochach NKWD. Wkrótce po jego zatrzymaniu, na gruźlicę zmarła matka dziewczynki. Po ukończeniu 10-letniej szkoły podstawowej i kursów pielęgniarskich, Tamara rozpoczęła pracę w szpitalu. W 1942 r., kiedy Rostow[i] został zdobyty przez Niemców, Tamarę wysłano na przymusowe roboty do Dortmundu. Tam poznała Polaka, podobnie jak ona przymusowego robotnika i wyszła za niego za mąż. W okresie chruszczowskiej odwilży dowiedziała się, że jej ojciec został rozstrzelany w 1939 r.

Dopiero w 1964 r. Tamara Greczuchin zdecydowała się wysłać do Rady Najwyższej ZSRR list z pytaniem o los ojca, wskazując, że pracował on razem z „towarzyszem Nikitą Siergijewiczem Chruszczowem, który w ówczesnym czasie był pierwszym sekretarzem partii Ukrainy”.  Tamara powoli zaczynała zapominać język rosyjski:

„W 1938 r. w listopadzie ojciec został aresztowany i ślad po nim zaginął. Nas z matką wywieziono do baraków, za miasto, gdzie z żalu matka umarła na niespodziewaną gruźlicę. Zostałam sama, bez jakichkolwiek środków do życia. Nasze mieszkanie zostało zapieczętowane i cały dobytek został nam odebrany. <…> W ZSSR żyje macocha mojego ojca. Od niej dowiedziałam się, że wszystkim żyjącym, których członkowie rodzin w okresie stalinowskiej władzy byli aresztowani i zginęli, jak mój ojciec, obecnie w ZSRR wypłacane są odszkodowania. Jestem jedyną córką wyżej wspomnianego Greczuchina Dymitra Dymitrewicza, która utraciła w tym czasie, to co w życiu najważniejsze: ojca i matkę. Matkę, która umarła ze smutku po aresztowaniu ojca. Proszę Was o rekompensatę za utracony majątek oraz za poniesione ogromne straty moralne. Mam 6 dzieci i jest mi ciężko, aby zapewnić wszystkim odpowiednie wychowanie i wykształcenie. Dlatego jeszcze raz proszę wziąć pod uwagę powyższe okoliczności i nie odrzucać mojej prośby.”

Mimo tych słów, Tamara Greczuchin otrzymała odmowną odpowiedź, z uwagi na fakt, że jej ojciec nie był rehabilitowany. Po 24 latach od zdarzenia ponownie napisała list z Polski do Moskwy, do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W najgorętszym momencie pieriestrojki po raz kolejny zwróciła się do organów władzy, prosząc tym razem o rehabilitację ojca. W czerwcu 1988 r. ponownie otrzymała odmowną odpowiedź.

Mija niemal 30 lat. Wnuczka Tamary Greczuchin decyduje się wyjaśnić, co dokładnie stało się z jej pradziadkiem i dlaczego do tej pory nie został on rehabilitowany. Agata Opyrchał, tłumaczka, urodziła się w Polsce i posiada polskie obywatelstwo, od lat mieszka w Anglii. Nie mówi po rosyjsku i nigdy nie była w Rosji. Informacje o swoim pradziadku zbiera drobnymi kawałeczkami, tłumacząc rosyjskie strony internetowe za pomocą Google – Translate.

W amerykańskich (The Wall Street Journal, The Washington Post) i brytyjskich gazetach (The Times, The Guardian) Agata natrafia na artykuły o Denisie Karagodinie z Tomska, który od wielu lat prowadzi śledztwo dotyczące zabójstwa pradziadka w katowniach NKWD. Zwraca się do niego z prośbą o poradę i otrzymuje nieoczekiwaną odpowiedź: „Pani pradziadek to masowy morderca”.

„Moja babcia umarła, kiedy miałam 12 lat - mówi Agata. – Ona nie wiedziała, czym zajmował się jej ojciec i dlaczego został aresztowany. Nie wiedziała też, że jego także stracono. Nigdy nie miałam wątpliwości, że wcześniej czy później dojdę do tego, co stało się z moim pradziadkiem. Mam dużą rodzinę. Babcia miała 6 dzieci. Oczywiście, wszyscy chcieli poznać prawdę o pradziadku z Rosji, ale rozmowy na ten temat nie były raczej podejmowane. Teraz, kiedy zaczęłam analizować dokumenty, tłumaczyć mozolnie fragment za fragmentem, zdałam sobie sprawę, kim on był. Kiedy Denis napisał mi ‹‹To był masowy morderca››, bardzo się zdenerwowałam.”

Dymitr Dymitriewicz Greczuchin urodził się we wsi Nawołoki władymirskiej guberni, w 1903 r. Był człowiekiem najniższego pochodzenia. Zręcznie korzystał z możliwości, jakie głosiło hasło „kto był nikim, ten będzie wszystkim”. W ciągu 15 lat Greczuchin wyrobił sobie renomę w organach bezpieczeństwa, które w tym czasie wielokrotnie zdążyły zmienić nazwę. Szczytowy moment nastąpił w okresie Wielkiego Terroru. W 1937 r. szybko wspiął się po szczeblach kariery, zmieniając stanowiska w Zarządzie NKWD na rejon Syberii Zachodniej. Następnie stanął na czele Zarządu NKWD Kraju Krasnojarskiego. Z Krasnojarska Greczuchin pisał list do Moskwy, prosząc o zgodę na podwyższenie limitu liczby wrogów narodu do rozstrzelania. Według niego 750 osób – to za mało. Łubianka szybko wydała pozytywną odpowiedź, zwiększając limit do 6600 ludzi.

W ramach nagrody za swoją gorliwość na Syberii – Greczuchin otrzymał, w lutym 1938 r., przydział do walki z wrogami narodu na Ukrainie. Na okres trzech miesięcy Dymitr Greczuchin został wyznaczony na naczelnika Zarządu NKWD w rejonie odesskim. Następnie, już w Kijowie, w stopniu majora bezpieczeństwa państwowego objął stanowisko pełniącego obowiązki zastępcy Komisarza Ludowego Spraw Wewnętrznych Ukraińskiej SSR (to wspomniany w liście Tamary Dymitriewny okres współpracy z Chruszczowem).

Opowiada ukraiński historyk Oleg Barzan:

„Miesiąc po przybyciu do Odessy, Dymitr Greczuchin raportował do Kijowa o osiągniętych sukcesach w wysiedlaniu, z przygranicznych terytoriów regionu do Kazachstanu, podejrzanych elementów w liczbie 7691 osób. Na przestrzeni marca i kwietnia 1938 r. represjom poddani zostali przedstawiciele żydowskich organizacji. W katowniach NKWD znalazło się 29 przedstawicieli prawosławnej cerkwi, oskarżonych o przynależność do kontrrewolucyjnej, faszystowskiej cerkiewnej organizacji. W okresie zajmowania przez Greczuchina pozycji naczelnika Zarządu NKWD w rejonie odesskim (26 lutego – 28 maja 1938 r.) ekspansywnie toczyły się represje w ramach operacji «narodowych» (prześladowania Greków, Polaków, Bułgarów, Rumunów). Dymitr Greczuchin nie tylko brał udział w fałszowaniu spraw karnych przeciwko osobom rzekomo «wrogo nastawionym wobec sowieckiej władzy», ale także był członkiem organizacji «fabryki śmierci» w odesskim rejonie.  Stojąc na czele organów quasi-sądu (tak zwana „trójka NKWD”) Greczuchin sankcjonował «rewolucyjne prawodawstwo» w regionie. W pierwszej połowie 1938 r. trójka Zarządu NKWD na rejon odesski wydała ponad 3000 wyroków śmierci. Prowadząc bezwzględną walkę z «wrogami narodu», «szpiegami wszelkiej maści», z końcem maja 1938 r. kontynuował pracę jako naczelnik specjalnego oddziału NKWD okręgu kijowskiego i jednocześnie jako zastępca Narodowego Komisarza Spraw Wewnętrznych USSR. Na podstawie osobistego rozkazu D. Greczuchina, w lipcu i sierpniu 1938 r., na terenie całej republiki przetoczyła się fala masowych bezpodstawnych aresztowań zdemobilizowanych żołnierzy Armii Czerwonej w oparciu o kwestionariusze, w których wskazywano, że pochodzą oni z terenów carskiej Rosji, które po I Wojnie Światowej zostały włączone do Rumunii, Polski, Łotwy, Litwy, Estonii, Finlandii”.

We wrześniu 1938 r. rozpoczął się ostatni zbrodniczy a jednocześnie bardzo krótki epizod w karierze Dymitra Greczuchina – stanął na czele Zarządu NKWD Obwodu Rostowskiego. To jego „5 minut” – otrzymał zaproszenie na Kreml. Do Stalina. Jednak za tym szybkim wzlotem nastąpił upadek: aresztowanie, oskarżenie i egzekucja. Dymitr Greczuchin wymyślił antysowiecki spisek z udziałem Michała Szołochowa[ii]. To nie spodobało się Stalinowi.

O tym co wydarzyło się we wrześniu 1938 r., można dowiedzieć się z listu „czekisty w stanie rezerwy” (nie pracował w instytucji od 1923 r.) Iwana Pogorelowa. W 1961 r. Pogorelow zdecydował się odtworzyć w detalach wszystkie okoliczności swojej znajomości z Greczuchinem, i jego zwierzenia zachowały się w archiwum Szołochowa. Otóż kiedy Pogorelowa wezwano na spotkanie z Greczuchinem, który niedawno objął stanowisko w Rostowie, był on przekonany, że to pretekst do aresztowania.  Jednak, zamiast tego, Grechuchin postawił go w niezręcznej sytuacji, informując, że Szołochow, znajomy Pogorelowa, a także jego teść oraz jeszcze kilku ludzi, przygotowują „z pomocą sił zewnętrznych” powstanie „terskich, dońskich i kubańskich Kozaków” przeciwko sowieckiej władzy. Greczuchin powiedział, że został wezwany do Moskwy, aby zdemaskować spisek i otrzymał zadanie wysłania do Szołochowa człowieka, który w „umiejętny sposób wypowiadałby się przeciwko sowietom” w ramach prowokacji. Greczuchin zaproponował Pogorelowowi współpracę w roli agenta i wysłanie go do Stanicy Wieszeńskiej[iii]. Przygotowany był szczegółowy, skrupulatny plan aresztowania Szołochowa i jego otoczenia, zakładający zamordowanie pisarza. Pogorelow nie uwierzył, że taki rozkaz mógł wydać Stalin i po głębokim namyśle zdecydował, dla pozoru, przyjąć propozycję, jednocześnie informując o sytuacji i Szołochowa, i Stalina. Pogorelow ukrywał się przed ludźmi Greczuchina, w stogach siana. W tym czasie jego prześladowcy odkryli jakie kroki podjął rezerwista i roznosili słuchy, że pewien biały oficer zamordował starego czekistę i podaje się za niego.  Stalin jednak zdecydował się wysłuchać obydwu stron – zaprosił do Moskwy i Pogorelewa z Szołochowem, i Grechuchina z jego ludźmi. Pogorelow wszystko Stalinowi opowiedział („on (Stalin – przyp. AK) uważnie słuchał i patrzył mi w oczy i ja jemu też patrzyłem prosto w oczy”).

Rozmowa zakończyła się triumfem Pogorelowa i Szołochowa: Stalin oświadczył, że postąpili oni prawidłowo i on im wierzy. Tylko w jednym momencie, tak sądził Pogorelow wychodząc z Kremla, popełnił błąd: powiedział Stalinowi, że nie ufa Ludowemu Komisarzowi Jeżowowi. Szybko jednak wyjaśniło się, że to też był dobry krok: do aresztowania Jeżowa zostało zaledwie kilka miesięcy. A jeszcze wcześniej, 3 grudnia 1938 r., nastąpiło aresztowanie Dymitra Greczuchina. 22 lutego 1939 r. został rozstrzelany. O tym co wydarzyło się z jego żona i córką, już wiemy.

„Byłam wstrząśnięta, kiedy przeczytałam, że mój pradziadek był winnym tylu zbrodni - mówi Agata Opyrchał, mieszkająca w Anglii prawnuczka Dymitra Greczuchina. – Niemniej jednak chcę poznać całą prawdę do końca. Chcę odnaleźć krewnych w Rosji. Greczuchin miał siostrę przyrodnią, która przyjeżdżała do Polski zanim się urodziłam i korespondowała z moją babcią. Miała dzieci. Jej rodzina mieszkała w Krzywym Rogu. Korespondencja jednak się urwała i straciliśmy kontakt.”

Agatę Opyrchał zainteresował opublikowany w „The Guardian” artykuł dziennikarzy Radia Swoboda o Denisie Karagodinie, prowadzącym śledztwo dotyczące zamordowania jego pradziadka i o Władymirze Jakowlewie, opowiadającym o swoim dziadku – stalinowskim oprawcy. „Widocznie nadszedł czas, aby wnuki i prawnuki ofiar i organizatorów Wielkiego Terroru porozmawiali o przeszłości” - rozmyśla Agata. Kobieta przygotowuje wniosek do FSB, jednak szanse na to, aby pozwolono jej zapoznać się z dokumentami przodka, są niewielkie, ponieważ był on aresztowany za „naruszenie zasad socjalistycznego prawodawstwa” i nie był rehabilitowany.

List Agaty Opyrchał – to nie pierwsza wiadomość, którą otrzymał Denis Karogodin od krewnych współpracowników organów NKWD. W listopadzie 2016 r. zwróciła się do niego wnuczka Nikołaja Zyrianowa, jednego z czekistów uczestniczących w morderstwie jego pradziadka. Julia podziękowała Denisowi za śledztwo i poprosiła o wybaczenie. „Zadaniem kolejnych pokoleń nie jest utajnianie, przemilczanie historii. Wszystkie rzeczy, wydarzenia powinny być nazwane swoim imieniem. Chcę moim listem do Pana przekazać, że teraz znam haniebną część historii mojej rodziny i całkowicie jestem po Pana stronie”. – napisała wnuczka czekisty.

Denis Karagodin od kilku lat wyjaśnia okoliczności, które doprowadziły do aresztowania i zamordowania jego pradziadka w Tomsku. W pierwszej kolejności interesują go pracownicy sowieckich służb bezpieczeństwa, którzy bezpośrednio lub pośrednio brali udział w tym przestępstwie. Denis zakłada, że w najbliższym czasie uda mu się doprowadzić sprawę zabójstwa pradziadka przed sąd, tworząc w ten sposób precedens dla pozostałych krewnych ofiar sowieckiej maszyny represji.

Denis Karagodin opowiedział Radiu Swoboda, co myśli o historii Agaty Opyrchał i jak postępuje jego śledztwo.

Denis Karagodin – prawnuk Karagodina Stefana Iwanowicza; CEO  KARAGODIN.ORG

- Szanse na to, żeby Agata otrzymała dostęp do dokumentów sprawy swojego pradziadka w archiwach FSB są niewielkie?

- Dymitr Greczuchin był uznany za łamiącego zasady „socjalistycznego prawodawstwa” i rozstrzelany w lutym 1939 r. W końcu lat 80. jego sprawa była rewidowana, ale finalnie nic nie uległo zmianie – ponownie odrzucono podanie o rehabilitację.

Należy tutaj wyjaśnić, że za sformułowaniem „naruszenie zasad socjalistycznego prawodawstwa” nie kryje się nic innego jak „kluczowa i kierownicza rola w masowych zabójstwach całkowicie niewinnych sowieckich obywateli”, spotkać można też synonim: „nieuzasadnione represje polityczne” – co w praktyce oznacza to samo.

I tak, Dymitr Greczuchin – masowy morderca, to ustalony fakt, przy czym niejednokrotnie podkreślany przez organa państwowe (które, w swoim czasie, same zlecały mu tę „robotę”).

- Czy we wszystkich przypadkach, w których oskarżony nie był rehabilitowany, dostępu do dokumentów odmawia się także bliskim krewnym?

- Tak, niestety tak to wygląda. Jednak, nie wszystko jest stracone. Agata może przygotować wniosek do FSB, do miejsca stałego depozytu archiwalnych materiałów sprawy i powoływać się na fakt, że od momentu sporządzenia dokumentu minęło ponad 75 lat i dlatego ograniczenia dostępu do teczki osobowej powinny być zdjęte (dla niej, jako bezpośredniej krewnej). Istnieje możliwość, że to zadziała. Ale to wszystko co może zrobić, jeśli wziąć pod uwagę formalny wariant dostępu do materiałów.

W przypadku, jeśli taki scenariusz uda się zrealizować, to odkryte zostaną dosyć szerokie perspektywy. Ponieważ już nie tylko Agata, ale także inni badacze i zainteresowani będą mogli otrzymać dostęp do podobnych materiałów. Na przykład, w Urzędzie FSB Rosji w tomskim rejonie na zasadzie ciągłego archiwalnego przechowywania znajduje się analogiczna teczka sprawy. Odnosi się ona do naczelnika Tomskiego Miejskiego Oddziału NKWD Iwana Owczynnikowa – bezpośredniego winnego zamordowania mojego pradziadka Stefana Karagodina. Jeśli uda nam się otrzymać dostęp do tych dokumentów, z pewnością dowiemy się wielu interesujących rzeczy.

I tak, może się tu pojawić pytanie: co to znaczy interesujących? W przypadku i Owczynnikowa, i Greczuchina dotrzemy do pełnego zestawu metod naruszenia „socjalistycznego prawodawstwa”, czyli scenariusza fałszerstw i praktyk wprowadzania procedury masowych zabójstw. Dokumenty spraw były przygotowywane przez samych czekistów, często przez osoby podporządkowane lub kogoś, kogo po prostu znali inni osobiście. Kiedy Twoją sprawę rozpracowuje „swój”, ktoś kogo znasz, ktoś kto jest wewnątrz tej samej organizacji, który zna zasady jej funkcjonowania – to jest to najbardziej niebezpieczne, dlatego też dostęp do tego rodzaju dokumentów to ogromne szczęście dla badacza, a nawet można powiedzieć więcej – to prawdziwa uczta informacyjna.

Niektórzy, wykorzystując swoją służbową pozycję, robili także kariery akademickie. Na przykład, były pracownik Urzędu KGB Obwodu Tomskiego, pułkownik Walery Ujmanow[iv], uzyskał, stosunkowo niedawno, stopień doktora habilitowanego, broniąc rozprawy w oparciu o materiały zasobu archiwalnego Zarządu KGB/ FSB Obwodu Tomskiego (w tym także dokumenty dotyczące sprawy Owczynnikowa[v]). Tak to wyglądało. Przy czym interesującym jest fakt, że w pracy podane są przypisy na konkretne dokumenty, ale nie ma możliwości ich zweryfikowania (ponieważ materiały nie są dostępne!). Chociaż w przypadku Ujmanowa nie mam żadnych wątpliwości co do wiarygodności źródeł - wg mnie są w 100 proc. prawdziwe. W tej kwestii, w stosunku do niego, jak do autora pracy nie można mieć żadnych pretensji; wszystko inne – to już stylistyczne rozbieżności, autorskie akcenty i osobiste przemyślenia. Wykorzystując możliwość, serdecznie dziękuję Waleremu Nikolajewiczowi za częściowe naświetlenie całkiem interesujących materiałów i informacji.

W przypadku Agaty ważne będzie to, co nastąpi w niedalekiej przyszłości – ona z pewnością pozna przyczyny śmierci swojego pradziadka, oprócz tego może także wyjaśnić, kto (z imienia i nazwiska) go rozstrzelał. Choć nawet w przypadku Greczuchina wolałbym mówić „zabił”, a nie „rozstrzelał”. I to wszystko. Całą, pozostałą informację o pradziadku, Agata może swobodnie (albo niemal swobodnie) uzyskać z innych źródeł i archiwów.

 - Znana jest nam historia z wnuczką Nikołaja Zyrianowa; teraz zwróciła się do Ciebie Agata Opyrchał. Czy były inne przypadki, kiedy krewni pracowników NKWD pisali do Ciebie?

- Ogólnie rzecz biorąc, na stronie cały czas pojawiają się wpisy. Oczywiście teraz już nie tak często, jak w momencie szczytowym samego gorącego okresu, pod koniec 2016 r., kiedy tylko przez formularz kontaktowy dostawałem listy, wiadomości co 15 sekund (nie licząc komentarzy w sieciach społecznościowych i ogólnego odzewu), i tyle… Czasem zdarzały się bardzo interesujące listy: ale wszystko to stanowi przede wszystkim kolejne źródło czy materiał i jest przetwarzane, w konkretnym celu.

Otrzymuję wiadomości i od osób, które są krewnymi pracowników NKWD, wspomnianych na mojej stronie: przede wszystkim to komentarze do postów, w stylu „to wszystko kłamstwo”, lub „w rzeczy samej on był dobrym człowiekiem, niezależnie od tego co Pan o nim pisze”, itd. Ogólnie, nic interesującego.

A takie listy, jak od Agaty i Julii – to absolutnie szczególne, pojedyncze przypadki. Nazywam je „człowieczymi wyjątkami”.

- W historii Dymitra Greczuchina, choć jest ona dość typowa, znaleźć można interesujący szczegół: to, że działał przeciwko Szołochowowi (pisarzowi)….

 - Swoją drogą, Dymitr Greczuchin ukończył tylko 4 klasy szkoły powszechnej, czy Pan o tym wiedział? Ogólnie, Greczuchin był dla mnie interesującą postacią, choćby z powodu wzmianek o nim w tekście dotyczącym Syberyjskiego Okręgu Wojskowego, na którym pracowałem, wydobywając z niego informacje dotyczące siatki czekistów. W badanym przeze mnie okresie, był on kapitanem bezpieczeństwa państwowego i jednocześnie pełnił funkcję pomocnika naczelnika Zarządu NKWD na terenie Kraju Zachodnio-Syberyjskiego[vi], naczelnika 5-go oddziału Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego (UGB), był zastępcą naczelnika Specjalnego Oddziału Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego NKWD Syberyjskiego Okręgu Wojskowego, a następnie także i naczelnika Zarządu NKWD Kraju Krasnojarskiego. Właściwie to wszystko co było mi potrzebne w jego temacie, szerszej nie rozpracowywałem jego postaci. Nie miała znaczenia dla mojej sprawy… Chociaż fakt, na stronie internetowej znajdują się odniesienia do Greczuchina. Kiedy odezwała się do mnie Agata, sprawdziłem jego nazwisko w bazie. I to cała historia. Teraz należy na bieżąco prowadzić poszukiwania. Zasugerowałem już Agacie, jak najlepiej sformułować wniosek o zgodę na dostęp do dokumentów pradziadka. Człowiek chce szczerze wyjaśnić swoją historię. Dlaczego miałbym w tym nie pomagać?

- Jak posuwa się Twoje śledztwo?

-O! Moje dochodzenie osiągnęło szaloną prędkość i jest obecnie w fazie podsumowania. Jeśli krótko opisać dotychczasowe sukcesy, to należy podkreślić:

1) Ujawnione zostały fotografie wszystkich zbrodniarzy (wraz ze szczegółowymi danymi biograficznymi, włączając w to na przykład medyczne informacje o stanie wzroku – dalekowzroczność czy krótkowzroczność i na którym oku; dalsze kroki kariery, służbowe dokumenty (paszport, legitymacja związkowa, legitymacja pracownika NKWD, papier firmowy, itd.), itp., bardzo dużo informacji, także adresy zamieszkania i liczba zwierząt domowych – wszystko z fotografiami!)

2) Zebrane zostały dodatkowe informacje o wielu innych oprawcach, zajmujących się fabrykowaniem oskarżeń; na przykład, totalnego maniaka, prokuratora miasta Tomska Piliuszenko Nikołaja Ławrientieiewicza (dane które wcześniej były tajne, z pewnością to  oddzielny temat i wieloletnia łamigłówka z włączeniem działalności MWD, Prokuratury i FSB) oraz ludzi, którzy zajmowali się politycznym ukrywaniem prawdy o masowych morderstwach – na przykład, pierwszy sekretarz miejskiego komitetu WKP(b)[vii], przewodniczący miasta Tomska w latach 1936-1937, towarzysz Kurawskij Saul Zinowiewicz i inni. Osobno prowadzona jest kwerenda dotycząca prokuratora Barkowa, który przedstawił Jeżowowi i Wyszyńskiemu materiały tyczące się mojego pradziadka Stefana Karogodina. Swego rodzaju bonusem jest niemalże w pełni odtworzony kadrowy zestaw Tomskiego Miejskiego Oddziału NKWD, ujawnione zostały dodatkowe informacje na temat szeregu kluczowych postaci w strukturach tej maszyny.

3) Postronni ludzie (których krewni byli zamordowani w Tomsku), opierając się na moim doświadczeniu, poszli moim śladem - wnioskują o wydanie dokumentów, aktów rozstrzelania -  opierając się na mojej bazie, znajdują „swoich” oprawców; przysyłają mi nowe dane i dzięki temu odkrywamy współpracowników NKWD, odpowiedzialnych za zbrodnie, ujawniamy kolektyw oprawców. Nazywam tę metodę „siatką”. Wszystko świetnie współgra. Oprócz tego, znam minimum jeden przypadek człowieka, podobnie jak ja zdecydowanie nastawionego – chcącego doprowadzić do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości winnych zamordowania jego krewnego.

- Wszystko idzie gładko? Nikt nie otrzymuje negatywnych odpowiedzi?

Na razie nie ma problemów. Mamy schemat, roboczy. Wystarczy z niego skorzystać. Ja jestem zadowolony.

- Na stronie Radia Swoboda opublikowano wywiad z historykiem Olegiem Barzanom, który zajmuje się badaniami, dochodzeniami w tym samym kierunku. Gromadzi dane o pracownikach NKWD, biorących udział w masowych represjach na terenie Ukrainy. Tam tego rodzaju program realizowany jest na poziomie państwowym.  Co na ten temat sądzisz? Jakie są Twoje odczucia? 

–  Po pierwsze, Barzan nie specjalizuje się w „masowych represjach”, a w „masowych zbrodniach”. Po drugie, pozwolę sobie zauważyć, że gromadzenie tego typu informacji w Rosji i na Ukrainie różni się kolosalnie, zasadniczo. Na Ukrainie cały zbiór dokumentów związanych z tematem jest całkowicie jawny (i sądząc po tym, co właśnie Pan powiedział, status ten podtrzymywany jest przez organy administracji państwowej). W Rosji wszystkie materiały albo są całkowicie tajne, albo dostęp do nich mocno ograniczono.

Poza tym, z ręką na sercu Panu powiem: mnie absolutnie nie interesuje jakaś abstrakcja (czy jakiekolwiek rozmowy „o ogóle”). Zajmuję się w pełni konkretnym, totalnie prywatnym, osobistym, rodzinnym tematem – faktyczną zbrodnią i niczym więcej.

Cesarzowi co cesarskie, a co Boskie – Bogu. Tak to można ująć. Historia jest dla historyków.

Na marginesie, w publikacji, do której się Pan odnosi, wspomniany został Aleksiej Tepljakow, nowosybirski historyk - to fantastyczny specjalista, super profesjonalista. Wszystkim polecam jego artykuły, książki i wszelakie publikacje i wywiady – lepszego eksperta w Rosji, zajmującego się tym tematem, nie ma.

To, co tyczy się tematu nie-historyków: obecnie w Tomsku trwa całkowicie skonkretyzowana praca merytoryczna skupiona na doprowadzeniu do karnej odpowiedzialności konkretnych osób uczestniczących w zabójstwie Karagodina Stefana Iwanowicza (od maszynotypistki Miejskiego Oddziału NKWD, poprzez kierowców „czarnej więźniarki” i oprawców, i dalej po wszystkich znajdujących się w łańcuchu odpowiedzialności – do członków Biura Politycznego, ze Stalinem na czele). Nie mamy tu do czynienia z żadną abstrakcją, wszystko jest jasne: tu dokument, tu podpis, tu potwierdzenie tego podpisu, tu dokument o śmierci, morderstwie, tu ślady prób ukrycia zbrodni, itd. To jest wyłącznie sprawa karna, nie historyczna, nie mająca podtekstu humanitarnego, ludzkiego – i to szczególnie podkreślam.

Zadanie na najbliższy tydzień – opublikować wiele niezwykle cennych informacji o pracownikach tomskiego Oddziału Miejskiego NKWD. Włączając na przykład album fotograficzny ze zdjęciami konkretnych oprawców podczas urlopu w Soczi w 1938 r., gdzie byli oni wysłani przez NKWD, aby poprawić swoje zdrowie po dokonaniu szeregu masowych morderstw w latach 1937-1938. Wartość tego albumu przedstawia się także w tym, że w kadrach możemy zobaczyć, jak tomscy funkcjonariusze opalają się na plaży w kąpielówkach lub grają w szachy w towarzystwie kolegów po fachu z całego Związku Sowieckiego.

To wszystko, o czym Państwu opowiedziałem, to zaledwie niewielki ułamek najbardziej uderzających obrazowych przykładów. A przecież istnieje jeszcze wiele wątków, o których na razie nie mogę mówić.

Dlatego też, wracając do pytania, odpowiem tak: wszystkim którzy interesują się powyższą tematyką, polecam przyjrzeć się dokładnie rozwojowi wydarzeń w Tomsku, bo być może wszystko co ważne będzie tam miało miejsce.


Komentarze

W oryginalnej korespondencji Agaty Opyrchał i Denisa Karagodina, Denis napisał Agacie: „Nie chciałbym Pani zdenerwować, ale Pani pradziadek był masowym mordercą”. Fraza użyta w artykule, będąc jego tytułem „Pani pradziadek to masowy morderca” - jest autorstwa Dymitra Wołczeka.

W tej samej korespondencji Agata przyznała, że zdecydowała się skontaktować z Denisem po lekturze artykułu w The Wall Street Journal „A Russian Fight For Stalin’s Victims”, autorstwa Jamesa Marsona.

Pytania

Dodatkowe pytania związane z opublikowanym materiałem można zadać za pomocą formularza kontaktowego lub zostawić w komentarzach poniżej.


  • [i] Ówczesne miejsce zamieszkania rodziny Greczuchin.
  • [ii] Michaił Szołochow – rosyjski pisarz, działacz polityczny. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1965 r., najsłynniejsza powieść „Cichy Don”.
  • [iii] Miejsce urodzenia Szołochowa. Stanica – rosyjska jednostka administracyjna.
  • [iv] Rozprawa habilitacyjna Walerego Nikolaewicza Ujmanowa; Masowe represje w Zachodniej Syberii (1919 – 1941 r.) i proces rehabilitacji represjonowanych; Tomski Państwowy Uniwersytet, 2013.
  • [v] Iwan Wasileiwicz Owczynnikow, naczelnik Tomskiego Oddziału NKWD, kapitan Biura Bezpieczeństwa ZSRR.
  • [vi] Okręg utworzony w 1930 r., z centrum w Nowosybirsku. Funkcjonował do 1936 r., po czym nastąpił jego podział na Okręg Nowosybirski (Nowosybirsk) i Kraj Ałtajski (Barnaul).
  • [vii] Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia (bolszewików).

Оригинал

Статья "Ваш прадед – массовый убийца" (расширенная версия) – 18 марта 2017, © KARAGODIN.ORG

Tłumaczenie na język polski

© Agnieszka Kaniewska, 21.03.2017 – (Blog / Facebook page: Syberyjskie ślady Polaków / Siberian traces of Poles)

Licencja

Powielanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła – © KARAGODIN.ORG – URL: https://karagodin.org/?p=13605

Последнее обновление: Понедельник, 4 февраля, 2019 в 04:56


Подписывайтесь на наш Телеграм и Twitter.

Помогайте намподдерживая разовым, а лучше небольшим, но ежемесячным донатом. С вашей поддержкой, мы сделаем больше!

Поддержать